Deprywacja sensoryczna i komory deprywacyjne cz.1

Co się stanie, jeśli całkowicie usuniemy otaczające nas w normalnym środowisku czynniki? Czy nasz organizm, nieprzyzwyczajony do zaistniałej sytuacji, stworzy iluzję odbieranych przez nas doświadczeń, a może przeżyjemy coś na wzór śmierci klinicznej lub całkowitej pustki, w której znajdziemy się sam na sam ze swoimi myślami? Badając te zagadnienia, od razu nasuwa się pojęcie deprywacji sensorycznej oraz komór deprywacyjnych, które w sposób doświadczalny próbują na nie odpowiedzieć. Zachęcam do przeczytania całego artykułu. Na jego końcu znajduje się pewna niespodzianka.

Deprywacja sensoryczna

Rys.1 Przykład nowoczesnej komory deprywacyjnej

Podstawowym pytaniem, jakie należy zadać zanim przejdziemy do meritum tego felietonu, jest pytanie- co to jest deprywacja sensoryczna?

Najogólniej mówiąc, jest to sztuczny proces, w którym redukujemy lub całkowicie usuwamy odbiór bodźców działających na nasze zmysły. Mogą to być bardzo proste zabiegi np. zasłonięcie oczu czarną przepaską czy włożenie zatyczek do uszu, jednak całkowite pozbycie się czynników zewnętrznych jest bardzo trudne do osiągnięcia. Oprócz prostych impulsów, takich jak dźwięk, obraz, zapach czy smak, działa na nas szereg bardziej wysublimowanych czynników. Wśród nich można wymienić dotyk, odczuwanie ciepła czy ciążenia. Dopiero po całkowitym ich usunięciu, możemy mówić o pełnej deprywacji sensorycznej.

Jak osiągnąć taki stan?

Przeanalizujmy po kolei wszystkie zmysły oraz działające na nas czynniki:

  • Wzrok – wystarczy wejść do idealnie ciemnego pomieszczenia lub założyć szczelnie przylegającą czarną opaskę/okulary,
  • Słuch – zatyczki do uszu lub wejście do idealnie wyciszonego pomieszczenia,
  • Zapach/smak – tutaj sprawa jest w ogóle prosta, gdyż wystarczy wywietrzyć pomieszczenie, w którym się znajdujemy oraz nie spożywać jedzenia. Jeżeli nawet w pomieszczeniu pozostaną jakieś zapachy, to i tak po pewnym czasie organizm przyzwyczai się do ich obecności i przestanie je rejestrować,
  • Odczuwanie ciepła – od tego momentu sprawy zaczynają się komplikować. Jak sprawić, żebyśmy nie odczuwali ani zimna ani ciepła? Wbrew pozorom, odpowiedź jest bardzo prosta. Temperatura ludzkiego ciała to około 36,8 oC. Wystarczy więc znajdować się w środowisku o takiej temperaturze, a nasz organizm nie będzie odbierał wrażeń cieplnych,
  • Ciążenie (poczucie stania, leżenia itp.) – najciekawszy z przedstawionych problemów. Pierwsze, co przychodzi mi do głowy to znajdowanie się w stanie nieważkości. Symulowanie takich stanów jest oczywiście możliwe, ale trudne do wykonania, a co za tym idzie drogie. Łatwiejszym rozwiązaniem okazuje się wejście do zbiornika wypełnionego roztworem nieorganicznej soli o wysokim stężeniu (najczęściej stosowane jest MgSO4), w którym człowiek się unosi. W przypadku większych zbiorników (niemożliwość dotknięcia ścian) całkowicie wyłączamy poczucie ciążenia i zmysł dotyku.

Wszystkie wymienione rozwiązania, z większym lub mniejszym powodzeniem, próbuje się zastosować w komorach deprywacyjnych. Są to niezbyt duże, dźwiękoszczelne oraz pozbawione światła zbiorniki wypełnione roztworem siarczanu magnezu o temperaturze ok. 37oC. Po wejściu do zbiornika człowiek unosi się w jego wnętrzu pozbawiony większości czynników zewnętrznych. Wiele osób opisuje ten stan jako podobny do lewitacji czy „pływania” po kosmosie w stanie nieważkości. Często również pojawiają się halucynacje (najczęściej wzrokowe). Mimo tego, znaczna większość ludzi biorących udział w takich eksperymentach opisywała je jako przyjemne. Komory deprywacyjne znalazły zastosowanie w medycynie alternatywnej w celu redukcji stresu oraz stworzenia możliwości medytacji.

Nie interesuje mnie zbytnio zastosowanie „rekreacyjne” tych zbiorników. Jestem raczej ciekaw, co przeżywa człowiek całkowicie pozbawiony możliwości zmysłowego odbioru rzeczywistości. Pytanie to gnębi mnie od długiego czasu i nie znalazłem na nie jeszcze odpowiedzi. W związku z tym postanowiłem wybrać się do jednego z ośrodków oferujących możliwość wejścia do komory deprywacyjnej. W następnym artykule opiszę moje wrażenia z pobytu w komorze. Całkiem prawdopodobne, że na stronie znajdzie się krótki filmik z tej wycieczki. Chciałbym również sprawdzić jak dokładna jest izolacja w takich miejscach. Jeżeli ośrodek się zgodzi, zamierzam zbadać temperaturę roztworu, dźwiękoszczelność oraz światłoszczelność zbiornika.

Jestem przekonany, że przyjemne wrażenia płynące z takiego doświadczenia są skutkiem niedostatecznej lub zbyt krótkiej izolacji organizmu ludzkiego od czynników zewnętrznych. Prowadzone były badania, które dokładnie izolowały wyłącznie jeden ze zmysłów (np. słuch) i zazwyczaj nie były one niczym przyjemnym dla badanych obiektów. Słyszenie przepływania krwi w uszach czy bicia serca w swoim własnym ciele połączone z całkowitą ciszą dokoła powodowało stany bliskie psychozie oraz niemożność odróżnienia halucynacji słuchowych od rzeczywiście występujących dźwięków.

Oprócz czysto empirycznego opisu przeżytego przeze mnie doświadczenia, zamierzam również pokusić się o jego interpretację, a także przedstawić teorie próbujące wytłumaczyć zachodzące zjawiska oraz potencjalne zastosowanie komór. Zapraszam do przeczytania części drugiej, jak tylko pojawi się na stronie!

  1. Donald Olding Hebb, Essay on Mind, Psychological Press, 1980
  2. Sireteanu R, Oertel V, Mohr H, Linden D, Singer W, (2008). „Graphical illustration and functional neuroimaging of visual hallucinations during prolonged blindfolding: A comparison to visual imagery„Perception37(12) 1805–1821 doi:1068/p6034

Opracował: Maciej Bielak-Wolanin

Bookmark the permalink.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *


*