Niedawna śmierć niezwykłego chemika

Alexander Shulgin, autor książek „PiHKAL” oraz „TiHKAL”, farmakolog, chemik oraz twórca setek substancji psychodelicznych, zmarł 2 czerwca 2014. Ogrom pracy, jaką wykonał podczas swojego życia, może doprowadzić do zdumienia niejednego człowieka.

Niedawna śmierć niezwykłego chemika_3

Rys.1 Alexander Shulgin

Po uzyskaniu tytułu doktora biochemii w 1955 roku, Shulgin zdobył pracę w Dow Chemical Company. W tej firmie stworzył świetnie sprzedający się pestycyd Zectran. W podziękowaniu spółka umożliwiła mu pracę na własną rękę, a on wybrał badania nad substancjami psychoaktywnymi.

Niedawna śmierć niezwykłego chemika_1

Rys.2 Reklama Zectranu

Jego zainteresowanie psychodelikami zaczęło się od przygody z meskaliną. Jest to substancja występująca naturalnie w kaktusach peyotlowych (Lophophora williamsii), pochodząca z rejonów Nowego Meksyku i Teksasu. W magazynie Technology Review z 2005 roku możemy przeczytać jego słowa, dotyczące doświadczenia z tym środkiem: „Podczas tego dnia czułem, że jego obfitość cały czas znajdowała się w mojej głowie, a narkotyk był tylko katalizatorem, który pozwolił mi na dostęp niej.”

Po opuszczeniu Dow, Shulgin zajął się syntezą substancji psychoaktywnych w swoimwłasnym laboratorium, usytuowanym w jego ogrodzie. DEA, amerykańska agencja rządowa walcząca z narkotykami, wyraziła swoją zgodę na jego działania, a nawet wielokrotnie powoływała go na świadka w procesach sądowych, jako eksperta od narkotyków.

Shulgin zajmował się między innymi analizowaniem MDMA, ciekawego związku otrzymanego pierwotnie przez Mercka w 1912 roku. W latach siedemdziesiątych niektórzy koledzy naukowca, zainspirowani jego pracą,  rozpoczęli badania nad zastosowaniem  metylenodioksymetamfetaminy w psychoterapii. Niestety, dilerzy odkryli euforyczne właściwości MDMA, zyskało ono uliczną nazwę ecstasy, a niebawem znalazło się na liście substancji nielegalnych. Utrudniło to oczywiście pracę Shulgina, a DEA zaczęło przyglądać mu się z większą uwagą.

Niedawna_smierc_niezwyklego_chemika_2

W1. Wzór strukturalny cząsteczki MDMA, nad którą pracował Shulgin.

W 1991 roku Alexander Shulgin wraz z żoną opublikował pierwszą ze swoich książek- PiHKAL (Phenethylamines I have known and loved) czyli „Fenyloetyloaminy, które poznałem i pokochałem”. Znajduje się w niej wykaz 179 związków z dokładnym opisem ich otrzymywania, dawkowania oraz działania. Chemik ten, testował bowiem na sobie i żonie wszystkie otrzymane przez siebie substancje. Znalazło się wiele osób, które chętnie sprawdzały prawdziwość shulginowskich opisów. Oczywiście wzbudziło to sprzeciw DEA, które cofnęło Shulginowi zezwolenie na badania nad substancjami psychoaktywnymi pod pretekstem nieprawidłowości w prowadzonej przez niego dokumentacji. Mimo tego, w 1997 roku ukazała się druga pozycja tego samego autora- TiHKAL, czyli „Tryptaminy, które poznałem i pokochałem”.

Niedawna_smierc_niezwyklego_chemika_3Niedawna_smierc_niezwyklego_chemika_4

W2. Fenyloetyloamina oraz tryptamina, Shulgin stworzył ponad 200 pochodnych tych dwóch związków.

Wszystko to sprawiło, że chemik ów stał się ikoną kontrkultury. Jego badania, sposób zachowania czy nawet ubiór wzbudzały sympatię tysięcy ludzi.

Jednak Shulgin inspirował nie tylko młodych buntowników. Wielu naukowców sympatyzowało, mniej lub bardziej otwarcie, z Shulginem, przeciwstawiając się działalności DEA. Uważano, że jego badania nie miały na celu uzyskania narkotycznego haju, ale raczej zrodziły się z ciekawości. Ciekawości nad pracą mózgu ludzkiego czy też zależnościami między budową, a aktywnością związków chemicznych oraz ich potencjalnym wykorzystaniem medycznym.

Shulgina fascynowało funkcjonowanie neurotransmiterów oraz ich interpretacji przez ludzki organizm. Proste przeobrażenie cząsteczki może zupełnie zmienić jej działanie. Np. przeniesienie grupy metoksylowej w niektórych związkach, owocuje barwnymi halucynacjami wzrokowymi, a substytucja grupy metylowej czy etylowej może wywoływać głębokie przeżycia wewnętrzne.

Niestety istnieje również druga strona medalu. Wiele osób uważa, że publikowanie badań na temat substancji psychoaktywnych stwarza liczne zagrożenia związane z ich nadużywaniem. Można powiedzieć, że wina leży po stronie ludzi, którzy chcą po prostu zarabiać na narkotykach, nie dbając o ich czystość, dawkowanie czy jakiekolwiek inne aspekty związanie z bezpieczeństwem. Można również powiedzieć, że to wina naukowców, którzy te związki zsyntezowali i udostępnili je zwykłemu odbiorcy.

Trudno znaleźć rozwiązanie tak skomplikowanej społecznie sytuacji. Uważam jednak, że hamowanie rozwoju technologii produkcyjnych, farmakologii czy nauki w ogóle, z obawy przed nierozsądnym wykorzystaniem nowych wynalazków, nie jest najlepszym pomysłem.

Opracował: Maciej Bielak-Wolanin

Bookmark the permalink.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *


*